Muzyka, która łączy pokolenia, i pamięć, która nie przemija. W Pucku upamiętniono rocznicę urodzin ks. Jana Kaczkowskiego. Zabrzmiały największe przeboje Grzegorza Ciechowskiego i Republiki w wyjątkowym, symfonicznym wykonaniu Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot. Nie zabrakło emocji i wzruszeń, a duch ks. Jana ponownie połączył ludzi.
W niedzielę, 13 lipca, mieszkańcy Pucka i goście z całego regionu ponownie spotkali się, by wspólnie uczcić pamięć śp. ks. Jana Kaczkowskiego – charyzmatycznego duchownego, bioetyka i współtwórcy Puckiego Hospicjum.
Jak co roku, zorganizowaliśmy koncert w rocznicę urodzin śp. ks. Jana Kaczkowskiego. Wypełnił on miasto muzyką i wzruszeniem. Tym razem Polska Filharmonia Kameralna Sopot pod batutą Michała Krężelewskiego zaprezentowała symfoniczne aranżacje największych przebojów Grzegorza Ciechowskiego i zespołu Republika.
Początkowo wydarzenie miało odbyć się na Starym Rynku w Pucku, jednak kapryśna pogoda wymusiła zmianę lokalizacji. Koncert przenieśliśmy do wnętrza kościoła pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła – świątyni, w której ks. Jan przez lata pełnił swoją posługę.
– Musieliśmy, ze względu na nieprzewidywalne warunki pogodowe, zmienić lokalizację, ale myślę, że właśnie to dodaje uroku, bo ks. Jan Kaczkowski to nie tylko pomysłodawca i założyciel Puckiego Hospicjum, ale także ksiądz, kapelan, który przez wiele lat tutaj – z ambony – mówił do nas piękne rzeczy – powiedziała Anna Jochim-Labuda, dyrektor Hospicjum.
– Mam nadzieję, że ten koncert – w wykonaniu oczywiście Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot, ukochanej przez ks. Jana – w miejscu tak dla niego ważnym, był równie poruszający dla wszystkich obecnych. Dzisiaj nuty Grzegorza Ciechowskiego to absolutnie symboliczny moment, bo dwie niezwykłe osobowości, które kiedyś podjęły bardzo ryzykowną, ale dzielną działalność jako liderzy, jako prekursorzy – spotykają się tu symbolicznie, w naszych wspomnieniach i emocjach.
Koncert zgromadził tłumy – podobnie jak niegdyś kazania ks. Jana. W skupieniu i wdzięczności słuchano muzyki, która łączyła pokolenia i przypominała o wartościach bliskich sercu duchownego.
– W tym roku ks. Jan Kaczkowski obchodziłby 48 urodziny. Wiemy, że życie kończy się zbyt szybko. Ale też wiemy, że sukcesy, dorobek, życie księdza Jana – podobnie jak pana Grzegorza Ciechowskiego – pozostają w nas i w naszych sercach na zawsze – dodała dyrektor Hospicjum.
Wydarzenie było nie tylko muzycznym przeżyciem, ale przede wszystkim symbolicznym aktem pamięci. Ks. Jan – choć nieobecny fizycznie – wciąż inspiruje, porusza i gromadzi ludzi wokół troski o drugiego człowieka.

